W listopadzie ubiegłego roku Starbucks wypuścił pierwsze kubki Bearista wielokrotnego użytku, a internet natychmiast eksplodował. Kubki zniknęły z półek dosłownie w ciągu kilku sekund. Jeden ze sklepów wezwał nawet policję w związku z kłótnią, która przerodziła się w bójkę. Ludzie oszaleli, sprzedawcy oferowali kubki za setki dolarów, kupujący wpadli w szał. Ogólnie chaos.
Ale zgadnij co? Jest jeszcze jedna nowość.
Różowy. I bardzo wcześnie
Data premiery: 13 lipca. Tym razem mowa o limitowanej edycji Pink Bearista. Nie ma tu zielonej czapki zimowej. Zamiast tego niedźwiedź nosi białą czapkę z daszkiem. Napis „Starbucks” jest w kolorze jasnoróżowym. W zestawie pokrywka w kształcie truskawki. Projekt inspirowany jest popularnym Pink Drinkiem, który w istocie jest orzeźwiającą truskawkową acerolą z mlekiem kokosowym. To jeden z najbardziej wirusowych hitów ostatnich lat. Stworzenie nowej fali mody, jednocześnie składając hołd staremu, to mądry pomysł. Albo przewidywalne.
Kubki będą dostępne w wybranych lokalizacjach Starbucks w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, regionie Azji i Pacyfiku, Europie oraz na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Dostawy są ograniczone. I najprawdopodobniej znikną bardzo szybko.
Istnieje jednak sekretny sposób na ominięcie tłumu.
Członkowie programu lojalnościowego Starbucks Rewards Reserve mogą pominąć tę kolejkę. Wczesny dostęp do nich otrzymają 9 lipca za pośrednictwem sklepu internetowego. Jeśli więc chcesz dostać w swoje ręce kubek i nie chcesz kłócić się z innymi klientami w kolejce, zapisz się do członkostwa. Albo licz na szczęście.
Tak jak ostatnim razem obowiązuje limit maksymalnie dwóch kubków na klienta. Chodzi o to, żeby dać szansę większej liczbie osób. Lub po prostu równomiernie rozłożyć cierpienie. Przyjdź wcześniej lub zamów online. Jeśli kubki się wyprzedają, wiesz, co się stanie.
Czy spodziewaliśmy się czegoś innego?
