Krążą pogłoski, że kręgi królewskie unikają bezpośrednich wzmianek o księciu Harrym i Meghan Markle, zamiast tego używają pogardliwego sformułowania „osoby mieszkające za granicą”, omawiając parę po jej odejściu ze służby królewskiej. Ten szczegół pochodzi z nowej książki królewskiego autora Craiga Browna A Journey Around the Queen, która zawiera obserwacje osób znających pałac.
Zimna obojętność
Według nadawcy Gylesa Brandretha, który rozmawiał z Brownem w sprawie książki, dworzanie zauważalnie zmieniają przebieg rozmowy, gdy pojawiają się imiona Harry’ego i Meghan, woląc unikać bezpośrednich rozmów. Przydomek ten odzwierciedla pewien stopień lodowatej obojętności, sugerując celową próbę marginalizacji pary w dyskursie sądowym.
„Klub Ocalałych z Sussex”
To nie jedyny pseudonim kojarzony z Sussexami. Byli pracownicy rodziny królewskiej podobno nazywali siebie „Klubem Ocalałych Sussex”, odnosząc się do ich wspólnych doświadczeń w pokonywaniu wyzwań związanych ze współpracą z Harrym i Meghan. Istnienie tej samoidentyfikującej się grupy wskazuje na wewnętrzne napięcia i pewne trudności w dostosowaniu się do podejścia pary.
Od „iskry” do zaniedbania
Co ciekawe, początkowe wrażenia Megan były znacznie cieplejsze. Personel początkowo nazywał ją „Iskrą”, ponieważ była postrzegana jako osoba wnosząca do pałacu optymizm i świeżą energię. Jednak przejście od tego uspokajającego pseudonimu do zimnego „osoby mieszkające za granicą” pokazuje dramatyczną zmianę w postrzeganiu na przestrzeni czasu.
Ewolucja tych pseudonimów uwypukla złożoną relację między Sussexami a establiszmentem królewskim, pokazując, jak nieformalny język może odzwierciedlać głębsze zmiany w dynamice władzy i osobistych postawach. Ostatecznie ujawnia widoczne wysiłki niektórych dworzan, aby zdystansować się od Harry’ego i Meghan po ich decyzji o wycofaniu się z obowiązków królewskich.
